![]() |
||||||
|
[Księga gości] | 90.Link 22.03.2012 :: 07:37 Komentuj (2) Wewnętrzne rozdarcie. Wrócić do domu w pierwotnym terminie czy zostać tutaj dłużej... Gdyby tylko udało mi się łapać jakąś fuchę... :/ 89.Link 29.02.2012 :: 18:51 Komentuj (0) Wietnamski blog nie działa. W ogóle cały serwis nie działa. Dlatego przeniosłam się tutaj: http://mariawwietnamie.blogspot.com 88.Link 19.02.2012 :: 17:22 Komentuj (1) Strasznie dziwne uczycie gdy ktoś zwraca się do Ciebie z prośbą o pomoc lub radę bo uważa Cię za osobę dużo bardziej doświadczoną. Nagle musiałam wykazać się wiedzą którą wg. tej osoby posiadam... W sumie zawsze mnie to zaskakuje nawet jeśli pytanie jest jak najbardziej uzasadnione. Nie doceniam sama siebie? 86.Link 12.02.2012 :: 00:35 Komentuj (4) pierwszy raz zdazylo mi sie wyleciec z / do polski przed czasem- cale 10minut! (to moja 7 podroz samolotem). Pierwszy raz lecialam tez aeroflotem- wygodniej i smaczniej niz lot. Pierwszy raz jestem tez na lotnisku szeremietievo i tu zaskoczenie. Najpierw dokladna kontrola celna z zbraniem mi wody kupionej na bezclowym. Potem brud oraz kompletny brak gniazdek elektrycznych. Duuupa! Musze sie bawic w klikanie na komorce bo w lapku padla bateria. Jeszcze tylko 17h do kolejnego lotu. Nie moge yasnac. :/ 85.Link 04.02.2012 :: 14:55 Komentuj (6) 3 godziny temu rozmawiałam z moim buddy’m z Ho Chi Minh nt. tego, co powinnam/ czego nie powinnam zabrać ze sobą. Powiedział tak: „Nie bierz ubrana z długim rękawem! Żadnych! Chyba, że chcesz od razu pojechać do Hanoi, to weź 1 sweter i tyle. Teraz jest ciepła, ale w maju i czerwcu jest ok. 40º C, więc nie będziesz w ogóle używała takich ubrań.” „A to zdjęcie, któro masz na skype i CV to aktualne?” „Tak” „A jak będziesz ubrana, żebym Cię poznał na lotnisku?” „Jeszcze nie wiem, ale jak zobaczysz kogoś w zimowym ubraniu to ja!” hahahahaha Taka prawda ;) Już nie mogę się doczekać :D 84.Link 22.01.2012 :: 19:37 Komentuj (8) Wszem i wobec: 11. lutego 2012r. o 19.30 wylatuję z Warszawy do Moskwy a z Moskwy do Ho Chi Minh w Wietnamie. Jadę tam na praktyki. Przedstawili mi ciekawą propozycję, a przekonali tym, że jest to praca na uniwersytecie oraz zdecydowanie inna kultura niż Europa czy Ameryka (podobne do Polski). Poza tym Azja jest teraz najbardziej rozwijającym się kontynentem więc stwierdziłam: a co mi tam! No i jadę :) na razie na 3 m-ce z możliwością przedłużenia o 2. Wracam 17 maja (w swoje urodziny) :) 83.Link 16.01.2012 :: 19:57 Komentuj (8) Byłam już dosłownie o 1 mail od pracy na uniwersytecie w Wietnamie… Ale jednak pracować tam nie będę. Zrobiłam się podejrzliwa, gdy nie chcieli uaktualnić oficjalnej oferty zgodnie z naszymi ustaleniami. Miałam im zaufać… 8676km na zaufaniu. Zrezygnowałam. Szukam dalej… Zaczynam się podłamywać. Podobno później będę się z tego śmiała, gdy znajdę w końcu to, czego chcę. No mam nadzieję… Tymczasem klaruje się wizyta z Krakowa… = bardzo podoba mi się Pan K., mimo, że go jeszcze nie poznałam :) 82.Link 08.01.2012 :: 21:40 Komentuj (0) Msza w kościele. Ksiądz właśnie zaczyna kazanie. Obok mnie siedzi babka w futrze, na oko 60+. Nagle słyszę, że komuś dzwoni telefon. W/w babka wyjmuje komórkę, odbiera (!) i mówi, "zadzwoń później, jestem w kościele". Nie tylko ja dziwnie spojrzałam... 81.Link 27.12.2011 :: 16:24 Komentuj (0) (wpis, bym nie zapomniała!) Słyszałam już komplementy od moich kolegów o treści: jesteś piękna, bardzo ładna, ładnie się uśmiechasz, ładnie wyglądasz, masz ładne oczy czy kolor włosów. Zbił mnie z tropu kiedyś N.: jesteś bardzo inteligentna (zatkało mnie, ale tylko na chwilę). Dziś jednak pewien ex napisał: "gdy ze mną zerwałaś miałem sporo przemyśleń, olśnień m. in. ciężko spotkać dziewczynę z równie seksowną pupą jak Twoja." Moja reakcja? "aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! nie wierze!że to napisałeś i że ja to przeczytałam!:D" I jak tu nie powiedzieć, mądry Polak po szkodzie a facet po zerwaniu? ;) 80.Link 26.12.2011 :: 14:49 Komentuj (0) W ubiegłe święta Wielkanocne ogromnie nudził się mój 12-letni brat cioteczny P. Poszłam zatem na strych, otworzyłam przepastną szafę i wyciągnęłam gry planszowe. Drogą eliminacji doszliśmy do gry „Państwo, miasto, rzeka…” (gra trochę inna niż zwykła tabelka na kartce) Po 5 minutach gry dołączyli do nas dorośli. Momentami śmialiśmy się tak, że łzy płynęły po policzkach. W tą wigilię po ok 3h P. zaproponował właśnie tą grę. 13 osób podzieliło się na drużyny i zaczęło się. Wypisywanie części ciała na literę „P,” zwierząt na literę „R,” owoców i warzyw na literę „L,” czy znanych ludzi na literę „J.” (dobrze, że w czasie robienia makijażu wpadł mi w ręce tusz wodoodporny…) pępek, prawa ręka, podgardle, pipa, półdupek, robak, rasówa, lubczyk, lukrecja, Just 5 czy Joda co chwilę padało nad śledziami i bigosem. Czyżby nowa tradycja? :) |
|||||